środa, 25 grudnia 2013

próba

Otwarłem lekko swoje zamknięte powieki. Czułem się jakby ktoś połamał mi wszystkie kości. Przeleciałem wzrokiem po pomieszczeniu. Pokój mojej córki. Spojrzałem na zegar. Dwunasta. Pewnie zasnąłem u niej z wykończenia. Przykryłem ręką usta, aby stłumić ziewnięcie. Dalej odczuwałem zmęczenie. Obróciłem głowę i spojrzałem na moją uroczą córkę. Smacznie spała. Na szczęście, nie śniły się już jej koszmary, ani nie opowiadała o duchach. Zamknąłem oczy i ponownie zasnąłem.
***
Otwarłem lekko swoje zamknięte powieki. Spojrzałem na zegar wiszący na ścianie. Przeszło po pierwszej. Dalej mnie wszystko bolało. Tym razem nie potrafiłem się poruszyć. Spojrzałem tylko na córkę. Spała. Odetchnąłem z ulgą i zasnąłem ponownie.
***
Znowu się obudziłem. Tym razem dochodzi już trzecia. Jednakże, tym razem nic mnie nie boli. W zasadzie to nic nie odczuwam. Żadnego bólu. To było trochę dziwnie, ale nie zastanawiałem się. Ponownie oddałem się w ramiona Morfeusza.
***
Po raz kolejny się obudziłem. Ponownie nie odczuwałem bólu, lecz nie potrafiłem się poruszyć. Spojrzałem uważniej na sufit. Czy on zawsze znajdował się tak wysoko? Obróciłem lekko głowę w stronę lustra. Zobaczyłem swoje odbicie. Zamarłem. Nie było tam mężczyzny po trzydziestce, tylko lalka. Byłem przerażony. Podeszła do mnie córka.

-Chodź tato. Zabawimy się! - powiedziała.